Większość par mówi mi na początku to samo:
„Nie lubimy się fotografować. Wychodzimy sztywno i nie wiemy, co robić przed aparatem.”
I właśnie dla takich par sesja przed ślubem ma największy sens.
Nie dlatego, że potrzebujecie kolejnej porcji idealnych zdjęć. Chodzi przede wszystkim o to, żeby oswoić się z aparatem i ze mną, zanim przyjdzie dzień ślubu.
Chodzi o przyzwyczajenie, nie o zdjęcia
Pierwsze kilkanaście czy dwadzieścia minut sesji często wygląda podobnie.
Ręce nie wiedzą, gdzie być. Człowiek zaczyna myśleć o tym, jak wygląda. Uśmiech pojawia się trochę za szybko albo trochę za szeroko.
A potem coś się zmienia.
Przestajecie myśleć o aparacie. Zaczynacie normalnie ze sobą rozmawiać, śmiać się i zachowywać tak, jak robicie to na co dzień.
I właśnie o to chodzi.
Jeśli przejdziecie przez ten pierwszy etap podczas sesji narzeczeńskiej przed ślubem, w dniu wesela aparat nie będzie już czymś zupełnie nowym.
Poznajemy się przed najważniejszym dniem
Sesja to również okazja, żebyśmy lepiej się poznali.
Ja dowiaduję się, jak reagujecie na aparat, co Was rozbawia, jak lubicie być fotografowani i kiedy najlepiej zostawić Was po prostu samych.
Wy możecie zobaczyć, jak pracuję i przekonać się, czy odpowiada Wam mój sposób fotografowania.
To często daje więcej niż godzina rozmowy przy kawie.
W dniu ślubu nie spotykamy się wtedy po raz pierwszy. Wiecie już, czego się spodziewać, a ja wiem, jak sprawić, żebyście czuli się przed aparatem swobodnie.
Gdzie i kiedy zrobić sesję narzeczeńską?
Nie potrzebujemy spektakularnej lokalizacji.
Jeżeli jesteście z Krakowa, możemy zrobić sesję narzeczeńską w Krakowie — ale zamiast szukać najbardziej efektownego miejsca, wolę zapytać Was, gdzie naprawdę lubicie być razem.
Może to być Wasze osiedle, ulubiona kawiarnia, miejsce pierwszej randki, park, który często odwiedzacie albo las za miastem.
Możemy też po prostu wybrać się na spacer po Krakowie i pozwolić, żeby zdjęcia powstały przy okazji.
Najlepsze miejsce na sesję to często nie to, które najlepiej wygląda na Instagramie, ale to, które coś dla Was znaczy.
Podobnie jest z terminem. Nie musi być to idealny zachód słońca i konkretny dzień z kalendarza. Najważniejsze jest to, żebyście mieli czas i mogli podejść do sesji bez pośpiechu.
A jeśli nadal nie chcecie?
To też jest w porządku.
Sesja przed ślubem nie jest obowiązkowym elementem reportażu.
Jeżeli nie czujecie potrzeby robienia dodatkowych zdjęć, nie musicie tego robić. Reportaż ślubny działa również bez sesji, ponieważ podczas dnia ślubu nie oczekuję od Was ciągłego pozowania.
Obserwuję, co się dzieje, i staram się być blisko wtedy, kiedy dzieją się ważne rzeczy.
Sesja jest więc ułatwieniem, a nie warunkiem dobrych zdjęć ślubnych.
Jeżeli jednak przed aparatem czujecie się niepewnie, może być jednym z najlepszych sposobów, żeby przed ślubem po prostu przestać się nim przejmować.
Jeśli chcecie porozmawiać o swoim ślubie, napiszcie kilka zdań. Odpowiadam w ciągu 24 godzin.




