Najczęstszy błąd przy planowaniu dnia ślubu?
Założenie, że wszystko zajmie dokładnie tyle czasu, ile powinno. Jak to mówią „Wesele to żywy organizm„.
Makijaż potrwa godzinę. Życzenia dwadzieścia minut. Przejazd do sali piętnaście. Zdjęcia grupowe dziesięć.
A później wystarczy jeden spóźniony gość, kilka dodatkowych życzeń albo problem z samochodem i cały harmonogram zaczyna się przesuwać.
Dlatego zamiast planować dzień co do minuty, warto zostawić sobie trochę przestrzeni.
Poniżej kilka ram czasowych, które z mojego doświadczenia naprawdę sprawdzają się podczas ślubów.
Przygotowania: około 60–90 minut
Nie chodzi o to, żebym fotografował całe czesanie i makijaż.
Zazwyczaj najciekawsza część zaczyna się pod koniec przygotowań — kiedy pojawia się sukienka, buty, obrączki, bukiet, welon i moment, w którym wszystko zaczyna być naprawdę „na serio”.
To również dobry czas na reakcje najbliższych: mamy, taty, świadkowej czy rodzeństwa.
Dlatego warto, żebym pojawił się około godziny przed planowanym wyjściem.
Jeśli przyjadę pół godziny wcześniej, również da się zrobić dobre zdjęcia, ale wtedy łatwo o poczucie pośpiechu. A przygotowania są jednym z tych momentów dnia, które warto przeżyć spokojnie.
Ceremonia: zaplanujcie czas trwania + zapas
Tutaj trudno podać jedną uniwersalną wartość.
Ceremonia może trwać pół godziny, ale może też znacznie dłużej — szczególnie w przypadku ślubu kościelnego.
Warto natomiast pamiętać o czymś, o czym łatwo zapomnieć: ceremonia rzadko zaczyna się i kończy dokładnie o zaplanowanej godzinie.
Kilka minut opóźnienia przed rozpoczęciem, dłuższe życzenia od księdza, dodatkowy moment po ceremonii — takie rzeczy są zupełnie normalne.
Dlatego nie planujcie kolejnego punktu dokładnie pięć minut po zakończeniu ślubu.
Życzenia: około 20–45 minut
To jeden z najczęściej niedoszacowanych punktów dnia.
Przy kilkudziesięciu gościach życzenia mogą skończyć się bardzo szybko.
Ale przy większym weselu, kiedy każdy chce podejść, porozmawiać chwilę i zrobić wspólne zdjęcie, 45 minut wcale nie jest przesadą.
Warto mieć to na uwadze szczególnie wtedy, kiedy po ceremonii planujecie jeszcze przejazd, zdjęcia grupowe albo krótki plener przed rozpoczęciem przyjęcia.
To właśnie życzenia najczęściej „zjadają” czas, którego później zaczyna brakować.
Zdjęcia grupowe: około 15–20 minut przy dobrej organizacji
Zdjęcia grupowe nie muszą trwać godzinę.
Jeśli wcześniej przygotujecie krótką listę grup i wyznaczycie osobę, która będzie pomagała zebrać odpowiednich ludzi, kilkanaście minut może spokojnie wystarczyć.
Bez przygotowania sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Ktoś poszedł do samochodu. Ktoś rozmawia z rodziną. Ktoś już siedzi przy stole. A znalezienie jednej brakującej osoby zajmuje więcej czasu niż samo zdjęcie.
Dlatego tutaj organizacja naprawdę robi różnicę.
Plener: około 30–60 minut
Nie zawsze potrzebujemy godziny.
Jeśli zależy Wam na krótkim wyjściu w dniu ślubu, czasami wystarczy 30–45 minut, żeby zrobić kilka spokojnych zdjęć tylko we dwoje.
Możemy też wykorzystać dłuższą przerwę podczas przyjęcia.
Jeżeli natomiast chcecie mieć więcej czasu, odwiedzić konkretne miejsce i zrobić z tego pełnoprawną sesję, zdecydowanie lepszym rozwiązaniem może być sesja w innym dniu.
Nie musicie wtedy patrzeć na zegarek i zastanawiać się, czy goście właśnie czekają na Was przy stole.
Nie zapominajcie o przejazdach
To jeden z najbardziej oczywistych, a jednocześnie najczęściej pomijanych punktów harmonogramu.
Google może pokazywać 20 minut.
W dniu ślubu może być korek, problem z parkowaniem, ktoś zapomni telefonu albo trzeba będzie wrócić po bukiet.
Dlatego przy każdym przejeździe warto zostawić kilkanaście minut dodatkowego zapasu.
Lepiej przyjechać chwilę wcześniej niż przez pół drogi zastanawiać się, czy zdążycie.
Zapas jest częścią planu
Nie próbujcie wypełniać każdej minuty dnia.
W harmonogramie dobrze mieć 30–60 minut łącznego zapasu, rozłożonego pomiędzy poszczególne punkty.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem — świetnie.
Macie wtedy chwilę, żeby spokojnie napić się wody, porozmawiać z rodziną albo po prostu złapać oddech.
A jeśli coś się opóźni?
Nie trzeba od razu przesuwać całego wesela.
Najważniejsza zasada
Harmonogram ślubu nie powinien być instrukcją, którą trzeba realizować co do minuty.
Powinien dawać Wam poczucie, że macie czas.
Jako fotograf wolę mieć dziesięć minut zapasu niż dziesięć minut poślizgu.
Bo kiedy nie patrzycie co chwilę na zegarek, możecie po prostu przeżywać swój dzień.
A właśnie wtedy powstają najlepsze zdjęcia.
Planujecie ślub w Krakowie lub Małopolsce? Napiszcie kilka zdań o swoim dniu, a sprawdzę, czy termin jest wolny. Odpowiadam w ciągu 24 godzin.




