Dlaczego nie proszę o powtórzenie pierwszego pocałunkuReportaż ślubny – prawdziwe chwile zamiast powtórek

Posted :

in :

by :

Można poprosić parę o powtórzenie wyjścia z kościoła. Można zrobić jeszcze raz pierwszy pocałunek albo poprosić o ponowne przejście przez drzwi.

Wiele osób tak pracuje.

Ja tego nie robię.

Nie dlatego, że nie da się w ten sposób zrobić ładnego zdjęcia. Wręcz przeciwnie — takie zdjęcia często są bardzo równe, dobrze skomponowane i technicznie dopracowane.

Tylko że przestają być reportażem.

Nie chcę odtwarzać Waszego dnia

W fotografii reportażowej najważniejsze jest dla mnie to, żeby zdjęcie było zapisem czegoś, co naprawdę się wydarzyło.

Kiedy proszę Was o powtórzenie jakiegoś momentu, wszystko się zmienia.

Za drugim razem wiecie już, co się wydarzy. Wiecie, gdzie jest aparat. Wiecie, że za chwilę znowu się pocałujecie albo wyjdziecie przez drzwi.

Pojawia się świadomość fotografowania.

Może powstać bardzo dobre zdjęcie, ale znika coś, czego nie da się odtworzyć — prawdziwa reakcja i emocje pierwszego momentu.

Dlatego wolę sfotografować rzeczywistość taką, jaka jest, nawet jeśli czasami nie jest idealna.

Zamiast prosić o powtórkę, staram się ją przewidzieć

Reportaż nie oznacza stania gdzieś z boku i przypadkowego naciskania spustu migawki.

Wręcz przeciwnie.

Duża część mojej pracy polega na tym, żeby przewidzieć, co wydarzy się za kilka sekund.

Obserwuję ludzi, poznaję rytm dnia i staram się być we właściwym miejscu, zanim wydarzy się coś ważnego.

Wiem mniej więcej, kiedy mama może zacząć płakać.

Widzę, kiedy świadek sięga po chusteczkę.

Zwracam uwagę na to, skąd wyjdziecie z kościoła i gdzie prawdopodobnie zatrzymacie się po ceremonii.

Dzięki temu nie muszę mówić:

„Zróbmy to jeszcze raz.”

Po prostu staram się być tam, gdzie za chwilę wydarzy się coś wartego sfotografowania.

Nie wszystko musi być idealne

W reportażu czasami ktoś zasłoni kawałek kadru.

Czasami zdjęcie będzie lekko poruszone, ktoś spojrzy w inną stronę albo emocje wydarzą się szybciej, niż zdążę zareagować.

I właśnie dlatego takie zdjęcia często są prawdziwsze.

Nie chcę, żeby po latach wyglądały jak dobrze wyreżyserowana scena.

Chcę, żebyście patrząc na nie, mogli powiedzieć:

„Pamiętasz? Właśnie wtedy to się wydarzyło.”

Kiedy jednak trochę Was pokieruję?

Są momenty, w których fotografia reportażowa potrzebuje odrobiny organizacji.

Przede wszystkim zdjęcia grupowe i plener.

Tutaj bez żadnego kierowania szybko zrobiłby się chaos. Ustawiam Was, podpowiadam, gdzie stanąć, organizuję grupę i pilnuję czasu.

Podczas pleneru również mogę coś zasugerować — nie po to, żeby stworzyć sztuczną scenę, ale żeby pomóc Wam dobrze wykorzystać miejsce, światło i chwilę.

Poza tymi momentami większość dnia należy do Was.

Jak wygląda reportaż ślubny?

Jeśli szukacie fotografa, który będzie ustawiał Was przez cały dzień i odtwarzał najważniejsze momenty, mój sposób pracy może być czymś zupełnie innym.

Jeśli natomiast zależy Wam na fotografii reportażowej, w której możecie przeżywać swój ślub zamiast zastanawiać się, gdzie znajduje się aparat — właśnie tak pracuję.

Nie chcę, żebyście podczas ślubu myśleli o tym, jak wyglądacie na zdjęciach.

Chcę, żebyście byli obecni w tym, co się dzieje.

A ja zajmę się resztą.

Zdjęcia, które nie potrzebują wyjaśnienia

Po ślubie nie dostajecie ode mnie zbioru idealnie ustawionych scen.

Dostajecie historię swojego dnia.

Będzie w niej śmiech, łzy, przypadkowe gesty, spojrzenia, szaleństwo na parkiecie i momenty, których być może nawet nie zauważyliście.

Niektóre kadry będą perfekcyjne technicznie.

Inne będą trochę niedoskonałe.

Ale żaden nie będzie musiał być powtórzony.

Bo wydarzył się naprawdę.

Jeśli chcecie porozmawiać o swoim ślubie, napiszcie kilka zdań. Odpowiadam w ciągu 24 godzin.

Sprawdź terminZadzwońWhatsApp